 |
|
 |
|
|
| FORUM |
|
|
INGLOURIOUS BASTERDS: USA 2009. Reżyseria: Quentin Tarantino. Scenariusz: Quentin Tarantino. Wystąpili: Brad Pitt, Mélanie Laurent, Christoph Waltz, Eli Roth, Til Schweiger, Michael Fassbender. Czas trwania: 153 min.
gatunek: komedia
sugerowany wiek: od 18 lat

Historia pisana na nowo. Tytułowymi „bękartami” Tarantino nazywa grupę żydowskich bojowników, którzy w czasie II wojny światowej prowadzą partyzanckie walki z niemieckimi nazistami w odwecie za okropieństwa popełnione przez tych ostatnich właśnie względem Żydów. Metody zwalczania wroga mają oni co najmniej nietypowe. Rozbijają głowy hitlerowców kijami bejsbolowymi, podrzynają im gardła ostrymi nożami, nierzadko skalpują, a broni palnej używają jedynie w ostateczności. Nic więc dziwnego, że budzą postrach nawet w szeregach dobrze uzbrojonych żołnierzy. Umiejętności „bękartów” postanawia w końcu wykorzystać najzagorzalszy wróg Niemców – Wielka Brytania. Tamtejszy wywiad zleca żydowskim partyzantom przeprowadzenie krwawego zamachu na przedstawicieli elity III Rzeszy: Goebbelsa, Goeringa czy wreszcie samego Hitlera. Okazja ku temu nadarza się dość szybko, w paryskim kinie zaplanowano bowiem uroczystą premierę niemieckiego filmu propagandowego. Pokaz swoją obecnością mają zaszczycić hitlerowscy dostojnicy. „Bękarty” tylko na to czekały…
Tarantino swobodnie pogrywa sobie z historycznymi faktami tworząc własną, autorską, odważną wersję II wojny światowej. Przekornie pyta nas, co by było gdyby Żydzi mieli na tyle sił i środków, by stawić czynny opór nazistom oraz co by się stało, jeśli jeden z zamachów na przywódców III Rzeszy powiódłby się i Hitler zginąłby przed 1945 rokiem. I snując na ekranie swoją opowieść, reżyser przedstawia nam alternatywny scenariusz tragicznej historii. Wywołuje przy tym aplauz wśród widzów, u których budzi ukryte demony zemsty, bo przecież wreszcie udało się komuś dokopać tak znienawidzonej hitlerowskiej ferajnie. Tarantino momentami przechodzi samego siebie w tworzeniu filmowej fikcji i widać, że sprawia mu to nieukrywaną radość. Udowadnia przy tym, że nie istnieją dla niego granice przyzwoitości, których nie potrafiłby przekroczyć. Jego obraz epatuje brutalnością, chwilami popada w melodramatyczne tony, ale generalnie ma pozostać zabawnym (głównie dzięki dialogom), lekkostrawnym daniem dla kinomanów. Trzeba przyznać, że produkcja odznacza się świetnym warsztatem. Nie brakuje tu wspomnianych już przewrotnych dialogów i ciekawie skrojonych bohaterów. Tarantino po raz kolejny nakręcił jakże charakterystyczny dla siebie film. Udowodnił też, że jest jednym z niewielu światowych reżyserów, który potrafi tworzyć kino popularne przeznaczone dla masowej publiczności, utrzymując jednocześnie przyzwoity poziom. Dlatego tym większa szkoda, iż „Bękarty wojny” utopił on w fatalnym, zupełnie nietrafionym pomyśle. Zamiast dobrego wrażenia po wyjściu kina pozostaje jedynie niesmak, bo II wojna światowa nie jest demonem przeszłości, którego można by oswajać za pomocą śmiechu. Jest bolesną kartą w historii świata, a jej walczącym i poległym na polu walki bohaterom należy się pamięć i szacunek, a nie głośny chichot na widowni.
OCENA: 2/6

PREMIERA W MULTIKINIE: 11-09-2009 CENY BILETÓW: 17-26 PLN
Za tydzień recenzja filmu Dzieci Ireny Sendlerowej |
|
• Bękarty wojny [PiOTR PiEńKOSZ]
|
2009-10-02 18:00:00 |
|
|
rozwiń wątek
|
|
 |
|
 |